wtorek, 8 października 2013

Bo trzeba być wrażliwym, by pokochać koty...

Bo trzeba być wrażliwym, by pokochać koty...

Wczoraj zmarła Joanna Chmielewska. Autorka wielu wspaniałych książek, w tym pisanych z niezwykłym poczuciem humoru kryminałów. Jedna z moich ulubionych autorek z czasów szkoły średniej. Dosłownie pochłaniałem jej powieści, zaśmiewając się przy tym do łez. Dopiero jednak wczoraj dowiedziałem się, że Joanna Chmielewska była również wielbicielką kotów! Jak mogłem o tym nie wiedzieć! Zal, że odszedł z tego świata kolejny wspaniały człowiek, który na dodatek potrafił docenić kocie piękno. Gdy czytałem o śmierci Joanny Chmielewskiej pomyślałem również o czym innym. Jak to się dzieje, że wśród wielbicieli kotów tak dużo jest i było ludzi związanych ze sztuką? Chyba znam odpowiedź na to pytanie.

Wystarczy spojrzeć na koty. Czyż nie są po prostu piękne? Czyż nie poruszają się z niebywałą gracją? „Nawet najmniejszy kot jest dziełem sztuki” - powiedział kiedyś Leonardo Da Vinci, i miał rację. Żadne inne zwierzę na świecie nie dorównuje kotom, które są chodzącymi ideałami, ucieleśnieniem piękna. Koty są też wrażliwe, delikatne i czułe. Potrafią kochać i być wierne, ale nigdy się nie podporządkowują. Stąpając cicho przez noc, roztaczają wokół siebie aurę tajemniczości, mistycyzmu, czegoś wręcz nieziemskiego. Żadne inne zwierzę nie żyje z człowiekiem w tak bliskim kontakcie, zachowując jednocześnie swoją niezależność. Dzikie i udomowione jednocześnie.

Czy trzeba być wrażliwym, by docenić subtelne kocie piękno? Czy samemu trzeba być autsajderem, by zrozumieć i uszanować kocią niezależność?


Artyści, malarze, aktorzy, rzeźbiarze, pisarze, wszyscy oni cechują się wyjątkową wrażliwością na piękno. Jakże bowiem mogliby sami tworzyć wielkie dzieła? Nic zatem dziwnego, że potrafią dostrzec piękno w kocie. Ludzie, którym patronują apollińskie muzy, często odstają od reszty społeczeństwa. Nie lubią trzymać się ustalonych reguł i łamią konwenanse. Kochają wolność. Wydaje mi się, że samemu będąc niezależnym, nie można nie  szanować niezależności innych. Nie można naprawdę kochać kotów, jeśli pragnie się im rozkazywać!

Zdjęcie: Fotolia.com

1 komentarz:

  1. O kocie Artystki.
    Znam Artystkę,która wiosną wraz z żurawiami "przylatywała" do swojej skromnej wiejskiej posiadłości,a tym samym Świątyni Dumania. Natychmiast pojawiał się tam Czarny kot. Całe dnie leżał na foteliku i obserwował jak maluje. Jesienią ,gdy odlatywały żurawie Artystka powracała do miasta.Kot znikała,by pojawić się wiosną. Nie chciał pomocy ,udzielanej przez innych,by mógł przetrwać zimę.Unikał kontaktu z innymi kotami i ludźmi.Po kilku latach "odleciał" z żurawiami jesienią ale nie wrócił już nigdy. Skąd przychodził i dokąd odchodził,pozostało jego tajemnicą.Jego wygląd nasuwa myśl,że przekroczył tęczowy most i zapewne po drugiej stronie coś tworzy,bowiem nie ulega wątpliwości,że miał duszę artystyczną.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia