poniedziałek, 10 czerwca 2013

Czy opłaca się wystawiać koty?

Czy opłaca się wystawiać koty?
Wielu ludzi ma błędne wyobrażenie o wystawach kotów. Dokładniej mówiąc, chodzi mi o przekonanie, że na takiej wystawie się zarabia. To znaczy ja zarabiam, prezentując mojego futrzaka. Ile pieniędzy dostałeś za wygraną? – pytają. Nie dostałem żadnych pieniędzy – odpowiadam. Więc co z tego masz? – pytają znów. Dużo, choć są to raczej niewymierne korzyści!

Za wystawianie kotów nikt mi nie płaci!


Wręcz odwrotnie, to ja muszę zapłacić organizatorom, by swojego zwierzaka wystawić. A opłata wystawowa wcale nie jest taka mała.

Do tego trzeba doliczyć koszty dojazdu, noclegu i wyżywienia. Wystawy kotów trwają przecież zwykle dwa dni i odbywają się w wielu miastach w Polsce i na na świecie.

Trzeba się najeździć, by kot otrzymał najwyższe tytuły. I to sporo. Poza tym nie wystarczy prezentować go na polskich wystawach. Konieczne są również wystawy za granicą.

Co więc zyskuję wystawiając koty?


Przede wszystkim prestiż. Rzecz jasna wówczas, gdy moje futrzaki są na tyle dobre, by zdobywać nagrody i tytuły. I wielką satysfakcję, gdy tak się  dzieje. Zwłaszcza, gdy wystawiam koty z własnej hodowli.

Uzyskanie tytułu, a jeszcze bardziej zwycięstwo na wystawie kotów jest uwieńczeniem ogromnego trudu włożonego w pracą hodowlaną. Chwila, gdy odbieramy puchar zwycięzcy na oczach zwiedzających i innych hodowców należy do najszczęśliwszych w życiu.

Nie zawsze się jednak wygrywa. Porażka bywa bolesna. Jednakże, przynajmniej dla mnie, wyjazdy na wystawy kotów są po prostu przyjemne. Lubię je. Lubię atmosferę, jaka na nich panuje. No i miło jest pochwalić się swoim pupilem, nawet jeśli wracamy „na tarczy”, a nie „z tarczą”.

I naprawdę nie mam żadnego bardziej namacalnego zysku z tych wystaw? Teoretycznie tak. Jeśli mam piękne i bardzo utytułowane koty, kocięta z mojej hodowli mogę sprzedawać nieco drożej.

Prawdę jednak mówiąc, więcej na kociakach zarobi „hodowlany producent”, który sprzedaje je w hurtowych ilościach, niż ja. Prawdziwa hodowla kotów nie jest bowiem tak dochodowa, jak by się to mogło wydawać. Ale to już inna historia (o której w kolejnym poście).

Zdjęcie: Fotolia.com

1 komentarz:

  1. Szkoda, że ja nie mogę jeździć na wystawy!!! Mój koteł nie jest rasowcem..

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia