środa, 12 marca 2014

W jakim wieku można kastrować kota?

W jakim wieku można kastrować kota?
Przypominam, że właśnie trwa Ogólnopolska Akcja Sterylizacji Zwierząt, którą bardzo popieram. Uważam bowiem, że dla dobra naszych futrzaków powinniśmy je kastrować, o czym już pisałem. Tylko w jakim wieku można ten zabieg u kota przeprowadzić? Oto jest pytanie!

W jakim wieku powinien być kot, by można było go wykastrować? Niestety, wcale nie tak łatwo udzielić jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Źródła pisane podają na ten temat sprzeczne informacje i nawet lekarze weterynarii nie są w tej kwestii zgodni.

Jedni twierdzą, tak jak doktor Dorota Sumińska, autorka wielu książek o kotach, że kastrację należy wykonywać po osiągnięciu przez futrzaka dojrzałości płciowej. Dotyczy to szczególnie kocurów. Jak twierdzi Sumińska, u tych wykastrowanych wcześniej nie powiększa się cewka moczowa, przez co łatwiej się ona zatyka, gdy w drogach moczowych wytrąca się piasek. Nazywamy to syndromem urologicznym.

Faktem jest, że w okresie dojrzałości męskie narządy rozrodcze powiększają swe rozmiary, więc w tym, co pisze doktor Sumińska może być ziarenko prawdy. Być może u wykastrowanych przed osiągnięciem dojrzałości kocurów łatwiej dochodzi do zatkania cewki moczowej, ale najpierw ten syndrom musi u kota wystąpić, a – co trzeba podkreślić – wszelkie dane wskazują, że sprzyja mu przede wszystkim niewłaściwa dieta, a zabieg kastracji nie ma z nim nic wspólnego.

Przeciwnicy przeprowadzania kastracji u niedojrzałych płciowo kocurów twierdzą również, że jej skutkiem jest nie rozwinięcie się drugorzędowych cech płciowych u samców, czyli męskiej budowy ciała i głowy. Kocur powinien wyglądać jak kocur, a nie jak kotka, co ma miejsce, gdy zostanie za wcześnie wykastrowany. Co prawda wykastrowane w dzieciństwie samce osiągają większe rozmiary, ale wcale nie wyglądają naturalnie.

Co ciekawe,  ten ostatni argument przytaczają również zwolennicy kastracji kocurów przed osiągnięciem dojrzałości  płciowej. Według nich, samce wyglądają wówczas naprawdę imponująco. Właśnie dzięki temu, że są takie wielkie.

Ludzie, którzy decydują się na wykastrowanie niedojrzałego płciowo kocura, najbardziej obawiają się jednak tego, że zacznie on strzykać. Jak wiadomo, dorosłe samce kotów mają w zwyczaju znaczyć swój teren moczem, który niestety nie pachnie różami, a zgodnie z panującym powszechnie przekonaniem, jeśli futrzak zacznie już znaczyć rewir, to nic go już nie powstrzyma.

Z własnego doświadczenia wiem, że nie jest to zgodnie z prawdą. Zabieg kastracji zmniejsza potrzebę znaczenie rewiru, niezależnie od tego kiedy został przeprowadzony, choć nie zawsze całkowicie ją powstrzymuje. Niektóre kastraty też od czasu do czasu „lubią sobie strzyknąć” tyle, że ich mocz nie ma tak silnego zapachu.



Według mnie najczęściej jednak tylko markują znaczenie. To znaczy, wykonują wszystkie charakterystyczne dla tego zwyczaju ruchy, ale nie oddają przy tym moczu. Miałem niedawno takiego kocura, który został wysterylizowany w wieku czterech miesięcy, a więc na długo przed okresem dojrzewania, i który właśnie tak się zachowywał.

Rozpisałem się o kocurach, a kotki? Co z nimi? Za kastracją przed osiągnięciem dojrzałości płciowej najbardziej przekonywujące jest to, że znacząco zmniejsza się wówczas ryzyko rozwoju nowotworu sutka, jak się uważa. Nie  wpadły mi w ręce żadne źródła, które by temu zaprzeczały, więc nie mam powodu, by sądzić, że tak nie jest.

Za kastracją kotek po osiągnięciu dojrzałości mają przemawiać natomiast dwie rzeczy. Po pierwsze wykastrowana w dzieciństwie kotka, podobnie jak taki kocur, nie rozwija się prawidłowo. Po drugie, że każda samica powinna mieć przynajmniej raz w życiu kocięta. Jeśli chodzi o rozwój, to zwolennicy kastracji niedojrzałych futrzaków twierdzą, że to nie prawda. A co do tych kociaków, to z całą pewnością dla zdrowia kotki nie ma to najmniejszego znaczenia.

Bardzo istotnym argumentem przemawiającym na korzyść kastrowanie niedojrzałych kotów jest to, że w ten sposób całkowicie zapobiegamy niepożądanym kryciom i ciążom. Dotyczy to futrzaków, które wychodzą dwór, oraz tych, które nie wychodzą, ale żyją w parach mieszanych. Raczej nie liczyłbym na to, że uda nam się w porę odizolować naszego zwierzaka od przedstawicieli płci przeciwnej.

I jeszcze jedna sprawa. Wielu hodowców kotów rasowych kastruje kocięta przed ich sprzedażą, ponieważ tylko w ten sposób mają całkowitą pewność, że nie będą one później rozmnażane w niekontrolowany sposób i wykorzystywane przez tak zwanych pseudo-hodowców.

A jakie jest moje zdanie na temat wieku, w którym trzeba kastrować koty? Uważam, że jeśli istnieje ryzyko niepożądanego krycia i ciąży, lepiej jest wykastrować kota przed dojrzewaniem. Jestem również zwolennikiem sprzedawania kastrowanych kociąt, które nie są przeznaczone do hodowli. W innych przypadkach moim zdaniem możemy poczekać, aż futrzak dorośnie.

Tekst: Jacek P. Narożniak
Zdjęcie: Fotolia.com

 
Sklep Telekarma

5 komentarzy:

  1. Zgadzam się z Tobą. Jeśli ktoś miałby zarabiać na tym, że ty masz rasowe koty i je hodujesz, to jest bez sensu. Lepiej zapobiegać niż się później męczyć. Chyba, że ktoś również chce się zająć hodowlą - to niej zapłaci za kocię więcej niż normalnie. Poza tym, jeśli mam nam sprawić kłopot niespodziewana ciąża, to najlepiej zapobiegać jej odpowiednio wcześnie niż później męczyć się z wydawaniem kociąt.
    Tak btw. ostatnio byłam u weterynarza i ten powiedział mi, że do 2 tygodnia ciąży jeszcze można sterylizować kotki. Co o tym sądzisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego, co wiem, jest to możliwe, ale jest to sterylizacja połączona z aborcją. I tu jest problem natury etycznej, ponieważ uśmiercamy nienarodzone kocięta. Myślę, że nie zrobiłbym tego. Wolałbym uniknąć niepożądanej ciąży u swojej kotki, ale jeśli już by się stało, to trudno. Odchowałbym kociaki i znalazł im nowe domy.

      Usuń
    2. to ile ma mieć mój kocurek, pół roku czy więcej??

      Usuń
  2. Jestem za sterylizacją aborcyjną gdy kotka wpadnie ,bo znalezienie
    prawdziwych domów kociakom graniczy w cudem tacy idioci w Polsce adoptują
    koty, chcą koty gdy są maluchami ,a gdy dorosną tragedia jak kończą
    te wspaniałe śierściuchy. Jestem społecznikiem na rzecz kotów
    bezdomnych i żle traktowanych od 2O lat bez ani jednego dnia przerwy i
    gdy znajdę kotkę ciężąrną zaraz poddaję ją sterylizacji aborcyjnej
    ,bez wahania. Najważniejszy jest interes zwierzątek ,a nie jakieś tam
    problemy natury etycznej. Poza tym internet jest strasznie niebezpieczny
    dla kocich maluchów ,bowiem przychodzą po nie do waszych domów bardzo
    sympatyczne, podstawione osoby i kotki są workami treningowymi do walk
    psów. Ponieważ ja mam ogromne doświadczenie w adopcji kotów to wiem kto
    nadaje się na właściciela kota ,ale takich fajnych ludzi jest bardzo
    malutko ,bo reszta to idioci,więc po co narażać zwierzątko na
    nieszczęście. Jestem całkowicie za sterylizacją aborcyjną tak jak
    robią to wszyscy działacze na rzecz sierściuszków , bo my tak naprawdę
    z racji swojej działalności najwięcej o tym wiemy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo każdy kot powinien być obowiązkowo zachipowany. Koty cierpią z powodu ludzkiej głupoty i z tych samych powodów rozmnażają się, chodzą głodne i bezdomne. Dlaczego to one mają cierpieć za beztroskę "właścicieli"? Kto chce kota musiałby go zachipować. Powinna wyjść odpowiednia ustawa.

      Usuń