czwartek, 20 lutego 2014

Wykastruj kota!

Wykastruj kota!
Wielkimi krokami zbliża się marzec, a wraz z nim ogólnopolski miesiąc sterylizacji zwierząt! O konieczności przeprowadzania tego zabiegu u kotów pisałem już w zeszłym roku, ale uważam, że warto wspomnieć o tym jeszcze raz. Bo to ważne!

Dlaczego trzeba kastrować koty?


Z prostej przyczyny: by ograniczyć populację bezdomnych i niechcianych zwierząt. Tak wiele ich się błąka po ulicach naszych miast i wsi. Nikomu nie potrzebne, głodne, chore. Schroniska dla zwierząt są przepełnione i cierpią na ciągły brak funduszy na karmę, koce i inne potrzebne rzeczy.

Koty wolno żyjące pełnią ważną funkcję: ograniczają populację myszy i szczurów. Wydawać by się mogło, że im więcej kotów, tym lepiej będą to robiły, ale to nie prawda. Dowiedziono naukowo, że przegęszczenie populacji wywołuje u zwierząt stres, spadek odporności, większą  podatność na choroby. A czy słaby, chory kot może być dobrym łowcą?

Wypuszczając na dwór niewykastrowanego futrzaka, przyczyniamy się do zwiększania populacji zdziczałych kotów i wszystkich konsekwencji tego faktu. Nie ważne, czy mamy kotkę, czy kocura. Jeśli kocura, to nawet nie wiemy, ile dzieci on spłodził i co się z nimi stało. Jeśli kotkę, stajemy przed problemem, co zrobić z urodzonymi przez nią kociakami.

„Jaki tam problem! Moja ciocia, siostra i bratanica bardzo chcą mieć małego kotka. Spoko mam co zrobić z kociakami.” Ileż razy słyszałem podobne słowa i ten niczym nie uzasadniony optymizm. Wierzcie mi, doskonale wiem z własnego doświadczenia, że wcale nie tak łatwo jest znaleźć dobre domy nawet dla rodowodowych futrzaków. Gdy przychodzi co do czego, ciocia, siostra i bratanica nagle już nie palą się tak bardzo do wzięcia kociaka.

A ilu mamy wśród znajomych i rodziny osób, które pragną stać się posiadaczami kotka? Nawet jeśli pierwszy miot naszej kotki znajdzie amatorów, to co z kociakami, które urodzą się w kolejnych? Kotka może rodzić nawet trzy razy w roku! Z czasem więc znalezienie domu dla kociaków będzie coraz trudniejsze.

Jaką mamy też gwarancję, że każdy kociak, którego oddamy, szczęśliwie dożyje w swym nowym domu późnej starości? Żadnej! Ludzie pozbywają się nawet rasowych zwierząt, za które zapłacili. Co roku na ulicę i do schronisk trafia wiele kotów, które znudziły się już swoim właścicielom. Czy jesteśmy wstanie dokładnie sprawdzić, że oddajemy futrzaka ludziom naprawdę odpowiednim? Słyszeliście zapewne o chłopaku, który adoptował koty tylko po to, by je w okrutny sposób uśmiercać. Głośno było o tym swego czasu.

„A jeśli mój kot nie wychodzi na dwór, to przecież nie ma możliwości stania się rodzicem, więc po co go kastrować?” Po to, by ułatwić życie i jemu i sobie. Popęd płciowy to jeden z najsilniejszych popędów. Gdy nasze zwierzę nie ma możliwości jego zaspokojenia męczy się,  a my męczymy się razem z nim. Kotka w rui głośno nawołuje, nie dając spać po nocach, a niewykastrowany kocur obsikuje wszystko cuchnącym moczem.

Mity i fakty o kastracji kotów


Wielu właścicieli kotów nawet chętnie by wykastrowali swe zwierzęta, ale nie robią tego, ponieważ uważają, że mu zaszkodzą. Przyjrzyjmy się więc mitom na temat kastracji.

Mit: Kotka powinna mieć kocięta przynajmniej raz w życiu.
Fakt: Nie ma na to żadnych naukowych dowodów.

Mit: Zabieg kastracji jest niebezpieczny.
Fakt: Kastracja jest stosunkowo prostym zabiegiem, szczególnie u kocurów, u których nie trzeba otwierać brzucha. Ale nawet u kotek nie jest to wielkim problemem, a rana po zabiegu naprawdę niewielka i szybko się goi. Ryzyko komplikacji po zabiegu jest minimalne.

Mit:
Kastrowane koty są bardziej podatne na pewne choroby. Zwłaszcza kastrowane kocury często zapadają na syndrom urologiczny.
Fakt: Wręcz przeciwnie, kastrowane kotki są mniej narażone na takie choroby, jak nowotwory sutków. Na wystąpienie syndromu urologicznego wpływa wiele czynników, z których najważniejsza jest nieodpowiednia dieta. Ponadto wykastrowane koty są mniej zagrożone przez choroby zakaźne przenoszone między innymi drogą płciową. Rzadziej wdają się w bójki, więc nie odnoszą ran, przez które są otwartymi wrotami dla bakterii i wirusów. Stwierdzono również, że kastrowane koty żyją statystycznie dłużej niż niewykastrowane.

Mit: Po zabiegu kastracji kot utyje.
Fakt: Utuczyć można każdego futrzaka, bez względu na to, czy jest kastrowany, czy nie. Jeśli będziemy podawać mu odpowiedni pokarm, nie utyje.

Mit: Po zabiegu kastracji kot stanie się leniwy.
Fakt: Wcale nie. Miałem koty, które po zabiegu były tak samo wesołe i skore do zabaw, jak przed nim. Po kastracji zwierzaki mogą stać się tylko trochę spokojniejsze i bardziej „domowe”, ponieważ popęd płciowy nie będzie popychał ich do wędrówek w poszukiwaniu partnerów i nie będą „szalały” z powodu burzy hormonów. Ale to chyba dobrze, prawda?

Mit: Kastrowany kot będzie cierpiał psychicznie z powodu tego, co utracił.
Fakt: Nie antropomorfizujmy naszych pupili. Kastrowany kot nie ma zielonego pojęcia, że coś stracił. Po za okresem rozrodczym futrzaki nie odczuwają popędu płciowego, ponieważ nie działają wówczas odpowiedzialne za niego hormony. Nie będą więc go odczuwały po usunięciu gruczołów płciowych, które te hormony wytwarzają.

Jak więc widzimy, kastrując naszego futrzaka w żaden sposób mu nie zaszkodzimy.

Kastrujmy koty, jeśli nie są przeznaczone do hodowli!

Zdjęcie: Fotolia.com

1 komentarz:

  1. Ja już jestem wykastrowana i naprawdę polecam - warto!

    Więcej tu: http://dwaogony.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń