wtorek, 2 lipca 2013

Święty kot birmański

Święty kot birmański
Mój pierwszy kontakt ze świętymi kotami birmańskimi był delikatnie mówiąc niezbyt miły. Zostałem bowiem przez jednego z nich pogryziony. Działo się to dawno temu na wystawie kotów rasowych, na której pracowałem jako steward. W pewnym momencie przyszło mi zanieść do oceny pięknego kocura birmańskiego o imieniu Kazio. I popełniłem kardynalny błąd – nie umyłem rąk po tym, jak wcześniej prezentowałem innego kocura. Kazio był słodki, ale nie cierpiał innych futrzaków płci męskiej. Gdy więc poczuł kocurzy zapach na moich rękach, straszenie się zeźlił, a że ja byłem „pod łapą”, wyładował swoją złość na mnie. Od tej chwili zakochałem się w kotach tej rasy i zaprzyjaźniłem się z właścicielką Kazia.

Święte birmy naprawdę mi się podobają. To, że jedna z nich mnie podgryzła, to była moja wina. Na wystawach koty bywają poddenerwowane i mogą różnie zareagować. No cóż, moja przygoda z wystawami dopiero się wówczas zaczynała i sporo jeszcze musiałem się nauczyć. Jednak taki drobiazg, jak ślady kocich zębów na nadgarstku nie mogą mnie zniechęcić do futrzaków. Zwłaszcza tak pełnych uroku, jak koty birmańskie.

Powszechnie uważa się, że święte birmy wywodzą się z terenów dzisiejszej Tajlandii.


Z ich powstaniem związana jest ciekawa legenda. Dawno, dawno temu w pewnej świątyni poświęconej bogini Tsun-Kyan-Kse mieszkał biały kot o imieniu Sihn. Był wiernym przyjacielem jednego z mnichów, niejakiego Mun-Ha, którego kochał całym swym kocim sercem. Każdego wieczora towarzyszył swojemu ludzkiemu przyjacielowi podczas modlitwy u stóp złotego posągu bogini o szafirowych oczach. Ich spokojny żywot trwał do chwili, gdy świątynia została napadnięta przez bandytów. Mun-Ha padł ugodzony sztyletem. Wierny kot skoczył na martwe ciało swojego Pana, leżące u pod posągiem Tsun-Kyan-Kse. W chwili, w której jego łapy dotknęły jego szaty, futro kota stało się złocisto-brązowe, z ciemniejszym pyszczkiem, łapkami i ogonem – tylko palce, którymi dotykał ciała mnicha pozostały białe. Zmienił się również kolor oczu Sihna, które przybrały szafirową barwę.

Jasne, że to tylko legenda. Istnieją wszakże poszlaki, że futrzaki podobne są kotów birmańskich faktycznie żyły w tajlandzkich świątyniach. Podejrzewa się, że były one mieszańcami lokalnych dachowców z kotami syjamskimi, od których przejęły umaszczenie colorpoint. Oczywiście współcześni przedstawiciele kotów birmańskich różnią się od swych przodków, planowa hodowla i na nich odcisnęła swoje piętno. Do Europy po raz pierwszy trafiły w 1919 roku, a w 1925 roku zadebiutowały na wystawie w Paryżu. W 1950 otrzymały oficjalnie otrzymały nazwę świętych kotów birmańskich.

Święte koty birmańskie są łagodne i towarzyskie. Potrafią jednak być nieco „szalone” i pełne energii, co zapewne odziedziczyły po syjamskich przodkach. Birmy odczuwają ogromną potrzebę kontaktu z człowiekiem. Pozbawione tego kontaktu czują się osamotnione i nieszczęśliwe. Uważa się je za idealne koty rodzinne, które wykazują wielką cierpliwość wobec dziecięcych pieszczot, choć podobno tak naprawdę przywiązują się tylko do jednego członka rodziny. Czytałem jednak, że niezbyt tolerują obecność innych zwierząt w domu. Planując kupno kota tej rasy trzeba pamiętać, że będzie on wymagał od nas sporo uwagi. Także jego długie futro wymaga regularnego czesania i kąpieli.

Uznane przez Fife umaszczenia świętych kotów birmańskich:

  1. seal point,
  2. niebieski point,
  3. czekoladowy point,
  4. liliowy point,
  5. rudy point,
  6. kremowy point,
  7. szylkretowy seal point,
  8. szylkretowy niebieski point,
  9. szylkretowy czekoladowy point,
  10. szylkretowy liliowy point,
  11. tabby seal point,
  12. tabby niebieski point,
  13. tabby czekoladowy point,
  14. tabby liliowy point,
  15. tabby rudy point,
  16. tabby kremowy point,
  17. tabby szylkretowy seal point,
  18. tabby szylkretowy niebieski point,
  19. tabby szylkretowy czekoladowy point,
  20. tabby szylkretowy liliowy point.

Zdjęcie: Fotolia.com

2 komentarze:

  1. Czy one nie powinny się nazywać po prostu koty Birmańskie? W wikeu książkach jest tak napisane..

    OdpowiedzUsuń
  2. Od lat jestem fanką kotów birmańskich, a od niedawna właścicielką małego Ivy'ego, kociaka tej rasy. Są absolutnie fantastyczne! ;)

    OdpowiedzUsuń