piątek, 4 grudnia 2015

Dlaczego kot załatwia się poza kuwetą?


„A to złośliwy łobuz!”, myśli sobie właściciel, który po raz kolejny przyłapał kota na oddawaniu moczu poza kuwetą. Tłumaczenie zachowania mruczka jego rzekomą złośliwością czy mściwością to pułapka, w którą niestety często wpadamy. Zrzucając winę na karb kociego charakteru, tracimy możliwość znalezienia prawdziwego źródła problemu.


Co zrobić, kiedy kot załatwia się poza kuwetą?


Przede wszystkim trzeba odróżnić oddawanie moczu od znaczenia terenu. Jeśli nasz kocur jest niewykastrowany i zdarza mu się obsikiwać pionowe (!) powierzchnie, możemy mieć do czynienia właśnie ze znaczeniem. Kotki mogą załatwiać się poza kuwetą podczas rui. W obu przypadkach należy skonsultować się z weterynarzem i zastanowić się nad przeprowadzeniem zabiegu sterylizacji.

Inaczej wygląda sytuacja, gdy nasz pupil, dotychczas niestwarzający żadnych problemów, z dnia na dzień zaczyna unikać kuwety jak ognia, za to chętnie załatwia się do naszych butów, doniczek czy na fotelu. Ta nagła zmiana zachowania powinna nam zasugerować, że coś musiało się wydarzyć. Coś, co skutecznie zniechęciło mruczka do korzystania z jego toalety. Co to mogło być?

W pierwszej kolejności należy wykluczyć podłoże chorobowe. Oddawanie moczu poza kuwetą to często jeden z głównych sygnałów świadczących o tym, że u kota mogły pojawić się zaburzenia w funkcjonowaniu układu moczowego (SUK, czyli syndrom urologiczny kotów), związane z infekcją czy obecnością kamieni. Już samo unikanie kuwety powinno nas skłonić do wizyty u weterynarza i zbadania krwi i moczu mruczka. Dodatkowy niepokój powinny wzbudzić takie objawy jak częstsze próby opróżnienia pęcherza, które kończą się oddaniem zaledwie kilku kropli moczu. Nierzadko towarzyszy im głośne miauczenie, świadczące o odczuwanym bólu. Natychmiast należy udać się do weterynarza, jeśli kot w ogóle nie może opróżnić pęcherza – to znak, że mogło dojść do zablokowania cewki, np. kamieniem. Załatwianie się poza kuwetą może być spowodowane nie tylko chorobą układu moczowego, ale też innymi schorzeniami, np. cukrzycą, FIV.

Jeśli wszelkie niezbędne badania zostały wykonane i wynika z nich, że nasz pupil jest zdrowy, przyczyny należy poszukać gdzie indziej. Zastanówmy się, czy w ostatnim czasie kot nie wydaje się być zestresowany. Może chowa się po kątach, unika kontaktu, nie ma apetytu, jego sierść stała się matowa, nadmiernie wylizuje swoje łapy i brzuch? Jeśli zaobserwowaliśmy takie objawy u naszego czworonoga, trzeba zlokalizować źródło stresu. Kot jest bardzo wrażliwym zwierzęciem, stresem może zareagować nawet na najmniejszą zmianę w jego otoczeniu. Może w domu pojawiło się dziecko? A może postanowiliśmy zapewnić mu towarzystwo, przygarniając drugiego mruczka? Kota zestresować może przeprowadzka, remont w sąsiednim mieszkaniu i związane z nim hałasy, odwiedziny gości czy po prostu nuda.

Pupil jest zdrowy i szczęśliwy, a mimo to nie chce korzystać z kuwety? To może problem tkwi właśnie w niej. Koty mogą mieć swoje preferencje co do kuwety. Podczas gdy jeden nie będzie chciał korzystać z odkrytej miski (bo czuje się obserwowany i brakuje mu spokoju), inny nie będzie czuł się komfortowo w kuwecie zakrytej (bo ma ograniczoną drogę ucieczki, a dodatkowo drzwiczki „przycinają” mu ogon). A może jest ustawiona w złym miejscu? Kuweta powinna stać tam, gdzie jest w miarę spokojnie, cicho, nie ma tłumu biegających w kółko domowników. Ale z drugiej strony – nie każdy kot będzie chciał załatwiać potrzeby w toalecie umieszczonej w kącie pomieszczenia, bo otaczające go ściany ograniczają możliwość obserwacji i ewentualnej ucieczki. Jeśli posiadamy kilka kotów, należy też rozważyć kwestię ilości kuwet, bo może ich być po prostu za mało. Generalnie zaleca się, aby liczba kuwet była o 1 większa niż liczba kotów.

Trzeba też mieć na uwadze, że koty są bardzo czystymi stworzeniami. Zróbmy rachunek sumienia, czy odpowiednio często usuwamy nieczystości, wymieniamy żwirek i myjemy kuwetę. Ale też nie przesadzajmy w drugą stronę – chemiczne środki o intensywnym zapachu użyte do wyczyszczenia kuwety mogą skutecznie odstraszyć kota. Problem może tkwić również w samym żwirku. Nierzadko wyboru odpowiedniego (czyt. takiego, który przypadnie mruczkowi do gustu) trzeba dokonać metodą prób i błędów. Nie każdy kot zaakceptuje żwirek zapachowy, może też nie polubić żwirku zbyt drobnego bądź przeciwnie – z cząstkami o zbyt dużej średnicy. Kiedy już uda nam się trafić ten idealny, kot może domagać się właśnie jego i gdy tylko spróbujemy wymienić go na inny rodzaj, zbuntuje się. Ale może też być na odwrót – po pewnym czasie stwierdzi, że wolałby inny i... trzeba szukać dalej.

Tekst: Małgorzata Przybyłowicz-Nowak
Zdjęcie: Fotolia.com

Sklep Telekarma

1 komentarz:

  1. Pierwsze słowa, które cisnęły mi się na usta po przeczytaniu tytułu posta to: "Bo jest złośliwy", ale oczywiście wiem, że to nieprawda ;) Z własnego doświadczenia wiem, że moja mruczki lubią załatwiać się poza kuwetą (i mówię tutaj zarówno o oddawaniu moczu, jak i kału) to śmierdząca kuweta... Korzystamy z naturalnego podłoża typu Pinio. Twarde dowody usuwamy prawie natychmiast, ale zdarza się, że trocinki, które robią się po tym, jak podłoże jest wilgotne od moczu zaczynają w pewnym momencie nieładnie pachnieć. Czasem nie wystarczy jednak wymiana podłoża, trzeba też wymyć kuwetę. I wszystko wraca do normy :) Poza tym nasza kotka jest bardzo wrażliwa. W wakacje zarządziliśmy remont sypialni, pozbyliśmy się też starych mebli. Zauważyłam, że razem ze starymi kryjówkami zniknęła pewność siebie kotki. Bardzo łatwo ją spłoszyć, ucieka nawet przy najmniejszym hałasie. Ponadto chyba brakuje jej stabilnej podłogi - zamieniliśmy gumoleum na panele. Koty się na nich ślizgają, co też nie sprzyja ich równowadze psychicznej. W najbliższym czasie planujemy zakupić dywan, który chociaż trochę przywróci futrzakom pewność siebie :) Zdarzyło się, że kotka miała problemy z pęcherzem i załatwiała się dosłownie wszędzie - potrafiła wskoczyć nam na kolana i zacząć sikać. W moczu pojawiła się krew, szybko interweniowaliśmy i wszystko wróciło do normy :) I oczywiście standardowo - przed kastracją i sterylizacją zarówno kocurek, jak i kotka znaczyły teren :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia