środa, 17 grudnia 2014

Koty pieszczochy i koty niedotykalskie

Koty pieszczochy i koty niedotykalskie
Koty pieszczochy i koty niedotykalskie, czyli takie, które lgną do ludzi i takie, które wolą trzymać się na dystans („Też Cię kocham, ale przestań mnie tarmosić”). Moje futrzaki zdecydowanie należą do pierwszej grupy i uwielbiają być miziane (im częściej, tym lepiej), gdyby jednak było inaczej, też bym je lubił. Jestem bowiem zdania, że trzeba akceptować futrzaki takimi, jakimi są.

Uważa się, że kot, który w dzieciństwie miał mały kontakt z ludźmi (albo nie miał go wcale) nigdy nie wyrośnie na pieszczocha garnącego się do swojego opiekuna, zawsze będzie trzymał się od niego na dystans (czytałem o doświadczeniach, które to potwierdzają). Myślę, że tak właśnie jest, jednakże istnieją jeszcze inne czynniki, które wpływają na stosunek futrzaków do ludzi.

Z pewnością duży wpływa mają doświadczenia zdobyte przez kota, zarówno w dzieciństwie, jak i w życiu dorosłym. Sierściuch, który został bardzo skrzywdzony przez człowieka, może nigdy już ludziom nie zaufać. Im bardziej traumatyczne było to doświadczenie, tym bardziej będzie unikał bliskiego kontaktu z przedstawicielami gatunku Homo sapiens.

Innym czynnikiem są predyspozycje genetyczne, które wpływają na zachowanie zwierząt. Świadczą o tym różnice w zachowaniu kotów różnych ras. Porównajmy chociażby brytyjczyki z ruskami. Drugie z nich uchodzą za wielkie przytulaski, drugie wręcz przeciwnie.

Bywa też i tak, że nasz futrzak chętnie by się do nas przytulił, ale naszym niewłaściwym postępowaniem sprawiamy, że jednak woli tego nie robić. Albo inny zwierzak w naszym domu tak go dominuje, że ten boi się do nas podchodzić.

Czy możemy zmienić naszego kota? Sprawić, by odludek stał się bardziej towarzyski? Czasami tak, czasami nie. Wszystko zależy od tego, co leży u podłoża jego zachowania.




Zdjęcie: Fotolia.com

2 komentarze:

  1. Trochę się nie zgodzę z tym co zostało tu napisane. Mój Tygrys jest tego przykładem.
    Znalazłam go półżywego jak miał dwa tyg, wykarmiłam butelką do 3 miesiąca, masowałam brzuszek, bo miał problemy z wypróżnianiem przed każdym karmieniem, również w nocy, spał ze mną, odkąd Go mam jest moim oczkiem w głowie. Jest rozpieszczonym kocurkiem, który dobrze wie, że dostanie to czego chce, szczęśliwym, wyniosłym kotem, bardzo dużo potrafi, np aportuje, jak chce się bawić przynosi mi zabawki, prosi, ale nienawidzi się przytulać. Nie można ot tak sobie go wziąć i głaskać, to on musi przyjść i dać mi znać- teraz mnie głaskaj. A robi to zawsze o świcie. W prawdzie to kot nastolatek, więc trzeba wziąć na niego poprawkę, jednak wydaje mi się że taki to już jego charakter. Jedyne co dopuszcza to noski-noski i ocieranie się czołami. Jego niechęć do głaskania nie wynika więc z barku zaufania, a zwyczajnie z jego natury.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie mogę zgodzić się co do stwierdzenia o ruskach. Posiadałam wiele kotów,bardziej i mniej miziatych. Lecz żaden nie był tak miziaty i pełen uczuć, jak moja rosjaneczka :-)

    OdpowiedzUsuń