poniedziałek, 10 marca 2014

Uwaga na kleszcze!

Uwaga na kleszcze!
Wiosna oznacza początek „sezonu kleszczowego”. Moje koty nie wychodzą na dwór, więc ich akurat ten problem nie dotyczy, ale jeśli Wasze futrzaki korzystają z uroków samodzielnych spacerów, to sugerowałbym pomyśleć o zabezpieczeniu ich przed tymi groźnymi pasożytami.

Teoretycznie kleszcze stają się aktywne na przełomie marca i kwietnia, ale ciepła zima i wczesna wiosna, jak w tym roku, może sprawić, że obudzą się znacznie wcześniej. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby już czyhały w trawach i zaroślach na swe ofiary. Ogólnie ocieplenie klimatu sprzyja rozprzestrzenianiu się kleszczy, które pojawiają się w miejscach, w których ich wcześniej nie było.

Same w sobie kleszcze nie stanowią zagrożenia dla naszych futrzaków. Ssą co prawda krew, ale jej nieznaczny ubytek jest dla zdrowego, dorosłego zwierzaka praktycznie bez znaczenia. Kota musiałoby zaatakować jednocześnie całe stado tych owadów, by mu to zaszkodziło. Nie dlatego kleszcze są groźne, że ssą krew, ale dlatego, iż są nosicielami groźnych chorób. Z tego powodu lepiej jest futrzaka przed kleszczami zabezpieczać.

Na rynku zoologicznym znajdziemy wiele różnych preparatów przeciw kleszczom. Bardzo popularne są obróżki przeciw kleszczowe. Wiem, że wielu właścicieli kotów je kupuje. Osobiście jednak w przypadku kotów obróżek nie polecam. Dlaczego? Otóż, jak to już kiedyś pisałem, dobra obroża (czytaj „bezpieczna”) powinna łatwo się odpinać, gdyby zwierzak o coś nią zaczepił, dzięki czemu może się z niej uwolnić, a nie udusić. Obroża przeciw kleszczowa powinna też spełniać ten warunek, a z tego, co wiem, większość z nich go nie spełnia. A jeśli już, to może być przez kota łatwo zgubiona i zwierzę staje się na inwazje kleszczy narażone. I tak źle, i tak niedobrze.

Najlepsze moim zdaniem są preparaty przeciw kleszczowe, które aplikuje się bezpośrednio na skórę kotów. W sprayu lub w ampułkach. Wchłaniają się one do kociego organizmu i działają około jednego miesiąca (przynajmniej te najlepszej jakości). Zwierzak nie ma na sobie niczego, czym mógłby zaczepić o gałęzie, a jest chroniony. Być może preparaty te do najtańszych nie należą (te dobrej jakości), ale zdrowie naszych pupili jest chyba ważniejsze.

A co jeśli kot wróci do domu z niechcianym pasażerem na gapę? Absolutnie nie wolno nam kleszcza ściskać, miażdżyć, przypalać, smarować olejem, kremem, itd., ponieważ zwróci zawartość swojego żołądka do rany. Kleszcza musimy złapać, pęsetą lub specjalnym urządzeniem do usuwania kleszczy, jak najbliżej jego głowy i delikatnie wykręcić. Potem ranę musimy zdezynfekować.

Zdjęcie: Fotolia.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia