czwartek, 30 stycznia 2014

Smycze dla kotów – potrzebne czy nie?

Smycze dla kotów – potrzebne czy nie?
Pies potrzebuje smyczy, to jasne jak słońce, ale kot? Raczej trudno jest nam sobie wyobrazić to dumne i niezależne zwierzę, jak potulnie spaceruje na uwięzi u boku swojego pana, prawda? A jednak, jeśli wyjeżdżamy z naszym futrzakiem, smycz dla niego może się nam przydać.  Ja też takową w domu posiadam.

Czy smycz dla kota wyróżnia się czymś szczególnym?


Prawdę mówiąc nie różni się ona niczym od smyczy przeznaczonych do prowadzenia małych psów. No może jest nieco delikatniejsza, bo też same koty są raczej delikatne. Równie dobrze jednak moglibyśmy kupić smycz dla małego psa, też będzie dobra. Co innego szelki czy obroże – te dla kotów są zupełnie inne niż te dla psów. Mimo to, w sklepach zoologicznych znajdziemy sporo smyczy rodukowanych z myślą o kotach.

Największym powodzeniem cieszą się delikatne smycze zamszowe, ponieważ są po prostu bardzo ładne. Sam mam taką, granatową, bo pasuje do barwy futerka moich kotów. Była razem z szelkami. Takie komplety zdecydowanie dominują na sklepowych półkach. Prawdę mówiąc, nie widziałem jeszcze smyczy dla kota, która byłaby sprzedawana bez szelek.

Smycze dla kotów nie są zwykle długie. Mają tak coś koło 1,5 metra. Jeśli zatem potrzebujemy dłuższej, powinniśmy raczej skierować swoją uwagę na półkę z psimi akcesoriami. Znajdziemy tam smycze o wiele dłuższe, nawet kilkumetrowe. Dobre są automatyczne, ponieważ w łatwy sposób możemy regulować ich długość.

Ale po co nam właściwie smycz dla kota?


Ja używam smyczy, by zachować kontrolę nas swoimi futrzakami podczas podróży. Moje koty są co prawda do tego stopnia grzeczne, że mogę je nosić na ramieniu i wcale nie przejawiają chęci ucieczki, ale wolę trzymać je w tym czasie na smyczy. To jednak tylko koty i tak do końca trudno przewidzieć ich zachowanie. Zawsze istnieje możliwość, że czegoś się bardzo przestraszą i w panice uciekną.

Nie potrzebuję smyczy, by koty na niej prowadzać, ponieważ nie wychodzę z nimi na spacery. One zresztą wcale tego nie potrzebują, a wręcz nie lubią. Znam jednak takie futrzaki, które za spacerkami po trawie przepadają. Koty można bowiem również prowadzić na smyczy, choć na pewno wygląda to trochę inaczej niż w przypadku psów. Przy nodze pana raczej żaden kot chodzić nie będzie, a przynajmniej ja takiego jeszcze nie widziałem.

Zdjęcie: Fotolia.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz