wtorek, 22 października 2013

Kot – najlepszy pasożyt człowieka?

Kot – najlepszy pasożyt człowieka?
Przeglądając archiwalne numery magazynu KOT, natrafiłem na ciekawy artykuł Alberta Kurkowskiego, pod trochę prowokacyjnym tytułem „Kot – najlepszy pasożyt człowieka”. Autor stawia w nim interesujące pytanie: czy kota nie można uznać za swojego rodzaju pasożyta człowieka, skoro z ewolucyjnego punktu widzenia, przyjaźń z nim nic nam nie daje?  Cóż, gdy patrzę na te swoje darmozjady, czasami też dochodzę do takiego wniosku. Ale czy rzeczywiście jest tak, że tylko koty czerpią jakiś zysk z tej przyjaźni z nami?

Pasożyt to organizm, który żyje kosztem innego organizmu, który nie tylko nic z tego nie ma, ale często traci również zdrowie, a nawet życie. Wystarczy spojrzeć tylko na to, jak kończą się „bliższe kontakty” z chorobotwórczymi wirusami. Owszem nie wszystkie pasożyty doprowadzają do śmierci swego żywiciela, ale zawsze jest to jednostronna korzyść – pasożyt zyskuje, jego gospodarz traci. A koty?

Koty zyskują wiele: ciepły kąt do spania, opiekę, jedzenie – oczywiście, jeśli mają swoich, kochających ich ludzi. Na całym świecie właściciele futrzaków wydają miliony na opiekę weterynaryjną, karmę, kosmetyki, zabawki, legowiska i tak dalej, podczas gdy ich podopieczni wylegują się całymi dniami i grymaszą przy jedzeniu. Sam czasem odnoszę wrażenie, że na te moje burasy wydaję więcej pieniędzy niż na siebie.

Wiem, że wiele kotów wyszło na znajomości z nami, jak niejaki Zabłocki na mydle. Wcale o nich nie zapomniałem! Są futrzaki, które nie mają domu i każdego dnia muszą walczyć o przetrwanie. Pamiętam o tych, które są wyrzucane na ulice, topione w foliowych workach, trute i prześladowane. Jeśli jednak spojrzymy na cały koci gatunek, to mimo tego wszystkiego swój ewolucyjny sukces zawdzięcza w dużej mierze właśnie ludziom.

Dzięki człowiekowi koty mogły rozprzestrzenić się na całym świecie. Żyją dziś w miejscach, do których bez pomocy człowieka nigdy by nie dotarły: w Australii, na wielu odizolowanych wyspach. Ludzkie osiedla oferowały doskonałe warunki do życia, dzięki czemu koty mogły odchowywać więcej potomstwa. Nawet w dzisiejszych miastach kotom domowym, wbrew pozorom, lepiej się żyje, niż ich dzikiemu przodkowi, kotu nubijskiego, w jego naturalnym środowisku (w mieście bowiem zawsze znajdzie się coś do jedzenia, dlatego tak wiele dzikich zwierząt ciągnie do miast). Bez pomocy człowieka, populacja kotów domowych nigdy nie byłaby tak liczebna, jak jest.

Czy człowiek naprawdę nigdy nie czerpał i nie czerpie ze znajomości z kotem żadnych korzyści? Tego w żaden sposób powiedzieć nie można. Przecież koty strzegły naszych spichlerzy i to właśnie kocie zdolności łowieckie stały się przyczyną udomowienia tego gatunku! Dzięki kotom, które zabijały szkodniki, mieliśmy więcej jedzenia, a co to znaczy chyba specjalnie tłumaczyć nie trzeba. Nie mam raczej wątpliwości, że troszkę koty przyczyniły się do rozwoju naszego gatunku, jak my przyczyniliśmy się do sukcesu kociego gatunku.

Koty nadal chronią nas przed inwazją myszy i szczurów, skutecznie regulując liczebność populacji tych gryzoni. Co prawda, coraz więcej futrzaków nie pełni już funkcji łowcy gryzoni, ale ich znaczenie w naszym życiu jest nie mniej ważne. Ileż radości sprawia świadomość, że w domu czeka na ciebie wierne, ukochane stworzenie. Gdy wracasz z pracy, a stęsknione za tobą futrzaki pchają ci się na kolana, od razu wszelkie problemy wydają się łatwiejsze do rozwiązania.

Emocjonalne korzyści wynikające z posiadania kota są nie do przecenienia. A przecież dowiedzione jest, że futrzaki pozytywnie oddziaływają nie tylko na nasze zdrowie psychiczne, ale i fizyczne. Nie nazwałbym więc kotów pasożytami. Nawet jeśli inwestujemy wiele czasu i pieniędzy w opiekę nad nimi, to jednak one nam się za to odwdzięczają, choćby korzyści, jakie czerpiemy z przyjaźni z nimi, były niewymierne.

Zdjęcie: Fotolia.com

1 komentarz:

  1. A ktoś tu zapomniał o felinoterapii ha! Ponoć wibracje kociego mruczenia dobrze wpływają na sprawność ludzkiego układu immunologicznego.
    Posiadanie do własnej dyspozycji kawałeczka natury,który przypomina nam, że jesteśmy jej częścią,też ma znaczenie. Posiadanie kota wymusza na człowieku zrozumienie inności drugiej żywej istoty,co ma spore znaczenie w wychowaniu "ludzkiego kociaka". A możliwość podziwiania urody i wdzięku,ponoć mamy poczucie piękna w naturze.
    Kończę tę niepełną wyliczankę,bowiem cichy pomruk za plecami informuje mnie,że za długo bawię się tym pudełkiem,a ktoś czeka na głaskanie.B

    OdpowiedzUsuń