czwartek, 22 sierpnia 2013

Miłość boli

Miłość boli

W przypadku kotów boli całkiem dosłownie. Bardziej kotkę niż kocura, ale i on swoje obrywa. Oj tak, kocia miłość niewiele ma wspólnego z romantyzmem, przynajmniej w taki sposób, w jaki my ten romantyzm pojmujemy.

Kocie zaloty bywają gwałtowne. Zwłaszcza wówczas, gdy kotka nie jest jeszcze gotowa do zbliżenia, albo boi się silniejszego samca. W takich sytuacjach samica zapomina o manierach i wali adoratora po łbie, gdy tylko próbuje się zbliżyć.

A zwykle to kocica gra pierwsze skrzypce, ale bywają koci panowie, którzy nie bawią się w zbędne uprzejmości i bez pardonu biorą wybrankę swego serca za łeb. A dokładniej mówiąc za kark, bo za kark zawsze kocur kotkę podczas kopulacji trzyma.

Nie wiem, czy jest to dla niej przyjemne, ale z pewnością do przyjemnych nie należy sama kopulacja. Samce kotów mają bowiem na prąciu haczykowate wyrostki, którymi podrażniają ściany pochwy. Prawdę mówiąc jest to dla kotki bolesne, dlatego tak przeraźliwie krzyczy podczas miłosnego zbliżenia.

Niestety, musi kotkę boleć. U tego gatunku występuje bowiem zjawisko owulacji prowokowanej. Do uwolnienia jajeczek dochodzi pod wpływem bodźca, którym jest mechaniczne oddziaływanie wspomnianych wyrostków na ściany pochwy. Brrr... Z tego bólu, po fakcie samica znów rzuca się z pazurami na kocura. I nic dziwnego!

Zdjęcie: Fotolia.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia