środa, 28 sierpnia 2013

Dzieci wielu ojców

Dzieci wielu ojców

Słyszałem kiedyś o bliźniętach (ludzkich), z których każde miało innego ojca. To możliwe, choć z pewności niezbyt często się zdarza. Przynajmniej u ludzi, ponieważ u kotów to praktycznie norma.

Przynajmniej u tych futrzaków, które same decydują o swoim intymnym pożyciu. Przedstawiciele kociej arystokracji nie mają nic do gadania w tej kwestii – to człowiek wybiera im partnerów. Ach, gdyby tylko jej pozwolono, kocia dama z rodowodem sięgającym czasów królowej Kleopatry chętnie popełniłaby mezalians, i to z niejednym kocurem.

Wierność nie leży bowiem w kociej naturze. Nie tworzą one monogamicznych związków, choć mogą mieć stałych partnerów. W okresie rui kotka chętnie pójdzie w tango z kilkoma kocurami. Oczywiście takimi, które w padną jej w oko. Każdego do siebie nie dopuści. Mogłoby się przy tym wydawać, że tylko najsilniejsze samce zostają ojcami, lecz tak nie jest (to jednak inna opowieść).

Podczas rui kocica zostaje więc pokryta przez kilku adoratorów. W efekcie w jednym miocie rodzą się zwykle kocięta po kilku ojcach (teoretycznie każdy maluch może być po innym tatusiu, choć w praktyce raczej rzadko to bywa). To dlatego kocie rodzeństwa bywają tak różnorodnie umaszczone.

Zdjęcie: Fotolia.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia