poniedziałek, 20 maja 2013

Koty są dla starych ludzi

Koty są dla starych ludzi
Pewna starsza wiekiem i samotna osoba zwierzyła mi się ostatnio, iż bardzo chciałaby mieć jakieś zwierzę. Najchętniej kota, bo nikt jak on nie umili samotnego życia, a przy tym nie trzeba go wyprowadzać na spacery, co przy ograniczonych możliwościach ruchowych byłoby problematyczne. Jednak „jak tu wziąć zwierzę, gdy już życia niewiele pozostało? Co się z nim stanie, gdy śmierć do drzwi zapuka?”

Przykro się robi, gdy słyszy się coś takiego. Smutne, że są na tym świecie ludzi, którzy u kresu swoich dni nie mają nikogo bliskiego u boku. Ich jedynym przyjacielem jest często zwierzę. Przyjacielem, który wiele daje, a mało żąda w zamian.

Nie mam najmniejszych wątpliwości, iż koty są doskonałymi zwierzętami dla starszych ludzi.  Towarzyskie i wesołe, potrafią rozśmieszyć do łez. Delikatne i czułe przyjdą na kolana i pocieszą, gdy samotność nam doskwiera. Ich mruczenie koi nerwy i ma działanie terapeutyczne, co już dawno zostało udowodnione. Przy tym są mało wymagające, no i faktycznie na spacery nie trzeba ich wyprowadzać.

Rozumiem jednak obawy o los naszego pupila, gdy nas już zabraknie. Obawy często jak najbardziej uzasadnione. Spotkałem się już z przypadkami, gdy po śmierci opiekuna futrzak lądował na ulicy lub w schronisku, ponieważ rodzina nie miała się nim ochoty zająć. Słyszałem również o ty, że pewna kobieta postanowiła pozbyć się „niechcianego spadku” po swojej matce poprzez zagłodzenie go!

Śmierć jest w naszym społeczeństwie tematem tabu, nie łatwo więc się mi o tym wszystkim pisze. Niestety prawda jest taka, że nikt nie żyje wiecznie, a mając 70 czy 80 lat bliżej nam już niż dalej. Koty dożywają nawet dwudziestki, zatem prawdopodobieństwo, iż opuścimy ten świat przed naszym pupilem jest duże. Mimo wszystko nie musimy rezygnować z towarzystwa kociego przyjaciela.

Jeśli pragniemy wziąć pod dach futrzaka – weźmy go! Naprawdę! Zadbajmy tylko o jego los po naszej śmierci. Postarajmy się znaleźć zaufaną osobę, która się nim zaopiekuje. I wcale nie musi być to członek naszej rodziny. Więzy krwi w tej sytuacji nie są najważniejsze. Wiem, że nie zawsze jest to takie proste. Ale spróbować trzeba. Jeśli nie znajdziemy nikogo w naszym otoczeniu, możemy zwrócić się z prośbą o pomoc do którejś z organizacji zajmującej się adopcjami zwierząt.

A jeśli żywimy słuszne obawy, że nasza rodzina zlekceważy naszą wolę i nie odda kota pod opiekę wyznaczonej przez nas osobie, możemy spróbować rozwiązać problem na drodze prawnej, sporządzając odpowiedni zapis w testamencie.

Zdjęcie: Fotolia.com

1 komentarz:

  1. To smutne, że ludzie pozbywają się że tak powiem "ciężaru" głodząc go na śmierć!!! Nie, nie wyobrażam sobie tego, czy tak trudno już wsadzić go do schroniska pytam się?

    OdpowiedzUsuń